Pomoc

Marzenia o posiadaniu dziecka to realna potrzeba wielu małżeństw. Wiele osób cierpli na bezpłodność z różnych powodów – można składać winę na choroby, na cywilizację, na antykoncepcje, ale to zrzucanie winy niewiele można pomóc tym, którzy doświadczają tego nieszczęścia. Można też mówić, że in vitro jest grzechem, można protestować w obronie życia, ale na niewiele to się zdaje. Celem tej strony jest wskazanie pewnej drogi, którą można pójść, aby osiągnąć szczęście. Być może tym szczęściem będzie upragnione dziecko, a być może doświadczenie jeszcze czegoś więcej.

Statystyki dotyczące metody in vitro wcale nie są rewelacyjne. Jak każde dane należy również umieć prawidłowo przeczytać, ale przede wszystkim zrozumieć tragedię tych, którym się nie udaje. Możemy przecież poznać jak wyglądają statystyki dla programu realizowanego w Warszawie, gdzie udział brało blisko 2000 par (dokładnie 1997). Według ratusza na świat przyszło 275 dzieci. Nie wiemy czy wszystkie urodzenia dotyczą tej metody. Nie wiemy też nic o stanie zdrowia dzieci.

Co wynika z tych liczb? Otóż 1997 minus 275, daje nam wynik 1722 pary. To będą pary, którym się nie udało. Można więc powiedzieć, że 3444 osoby (mąż i żona, kobieta i mężczyzna) dalej przeżywają swoją tragedię. Nie udało się nic osiągnąć. Ale czy te osoby, którym się udało są zdrowe? Czy ich bezpłodność została wyleczona? Niestety nie. Dlatego nie można mówić o in vitro, że jest to metoda leczenia. Bardziej tutaj pasuje określenie, że jest to sztuczne zapłodnienie. Zwolennicy powiedzą: i co z tego, że sztuczne, ale finał może być szczęśliwy.

Jeżeli nie in vitro to co?

Osobom, które starają się o swoje dziecko trzeba wskazać drogę, udzielić pomocy. Podpowiedzieć, gdzie tej pomocy można szukać. Dlaczego ludzie decydują się na in vitro? Bo w wielu przypadkach usłyszeli, że jest to ich jedyna deska ratunku, ostatnia szansa, której trzeba spróbować.

Zdarza się jednak, że osoby obserwujące to z boku, zadające różne pytania dostrzegają mankamenty tzw. leczenia i diagnostyki. Jeżeli zgłaszamy się do kliniki, która leczy bezpłodność i w ofercie tej kliniki istnieje metoda in vitro to biorąc pod uwagę wysokość dofinansowania możemy być przekonani, że w interesie tej kliniki jest wykonać ten zabieg. Niestety pieniądze robią tutaj sporą różnicę.

Zapraszam do wysłuchania świadectwa lekarza, który kiedyś pracował w takiej klinice. Można dowiedzieć się ciekawych rzeczy. Warto to zobaczyć. Lekarz ten wskazuje również inną możliwość.

Lekarz pracujący kiedyś przy zabiegach in vitro.

Naprotechnologia czy in vitro?

Jak zawsze znajdziemy grono zwolenników i przeciwników różnych metod leczenia. Tak samo jest w przypadku leczenia niepłodności, chociaż nazywanie in vitro leczeniem wielu uznaje za niestosowne. I trzeba przyznać, że jest w tym trochę racji, gdyż celem zabiegu nie jest wyleczenie ale spowodowanie ciąży.

Przeciwnicy naprotechnologii mówią, że to stara metoda wymyślona jakieś 30 lat temu i że nie jest to jakiś wielki wyczyn – analizuje się przyczynę niepłodności i jak można ją usunąć to się ją leczy. Jeżeli jednak nie można jej usunąć to niestety nie dojdzie do zapłodnienia. Niestety tym argumentem jednocześnie przyznaje się, że in vitro jest sztucznym zapłodnieniem dla tych, których wyleczyć nie można.

Problem jest w tym, że w wielu przypadkach pary od razu skazuje się na kosztowny zabieg in vitro. To prawda, że w niektórych przypadkach jest on w dużej mierze dofinansowany, ale oprócz samego zabiegu pozostają jeszcze ogromne koszty związane z utrzymaniem tak poczętej ciąży.

Rodzice mają prawo do dziecka.

To nie ulega żadnej wątpliwości, że celem związku kobiety i mężczyzny jest również wydanie potomstwa. To bardzo piękne zadanie, które Bóg składa na ręce człowieka. „Bądźcie płodni” – czytamy w Biblii. Tak więc Bóg nie chce abyśmy cierpieli z powodu braku dzieci. Może być problematyczne to, że czasami nie wierzymy, że to właśnie On jest Dawcą Życia. Staramy się własnymi siłami sprawiać wielkie rzeczy, a tymczasem okazuje się, że sami niewiele możemy.

Nie wiem czy Ty, która / który czytasz moje słowa jesteś osobą wierzącą czy nie. Na tym etapie to nie jest ważne. Ważne jest to, że zawsze, w każdej chwili masz szansę poznać Tego, który Jest Obecny. Masz szansę poznawać Boga niezależnie od tego w jakim miejscu jesteś, w jakiej jesteś sytuacji. A musisz wiedzieć jedno: On nie zrezygnuje z Ciebie tak łatwo. Jest gotowy za każdym razem oddać swoje życie. Zapraszam do wysłuchania świadectwa pewnej kobiety.

Jeżeli Pan domu nie zbuduje na próżno trudzi się ten, kto go wznosi – mniej więcej tak możemy przeczytać w Biblii (cytuję z głowy więc warto sięgnąć do źródła).

A jeżeli myślisz o sobie, że jesteś daleko od Niego, że nie masz szansy na zbliżenie, że nie opcji, aby On wysłuchał modlitwy grzesznika, to dowiedz się, że jest inaczej. Jest bardzo inaczej. Wyobraź sobie chłopca, który ma 100 cukierków. Wyszedł na plac zabaw i niestety zgubił mu się jeden. Co robi chłopiec? Szuka tego jednego? Raczej nie, sięga do kieszeni i czuję, że nic się nie stało, że ma jeszcze 99 cukierków, a może 98 bo kolejnego zjadł. U Boga to wygląda inaczej. Wspomnij przypowieść o zagubionej owieczce. Ma ich całą masę, ale gdy zginie Mu jedna idzie jej szukać. Pokazuje w ten sposób, że ta jedna jest ważna, że nie spocznie aż znajdzie. Tak więc szuka. Może dlatego tutaj jesteś.

A teraz jeden z ulubionych moich kaznodziejów: o. Adam Szustak.