Statystyka

In vitro – badania i statystyki.

Dane statystyczne w zakresie skuteczności i bezpieczeństwa leczenia niepłodności z użyciem technik wspomaganego rozrodu w Polsce prezentuje raport Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii, a także Sekcja Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Istotną funkcję w zakresie monitorowania wyników odgrywa europejski program pod nazwą European IVF Monitoring (EIM).

Ostatni dostępny raport z 2013 roku omawia szczegółowo statystyki dotyczące wspomaganego rozrodu z użyciem inseminacji domacicznej (IUI), jak również wysokospecjalistycznych metod takich jak chociażby in vitro, w tym klasyczne zapłodnienie pozaustrojowe, czy zapłodnienie pozaustrojowe z iniekcją docytoplazmatyczną do komórki jajowej (ICSI). Przedstawiając statystyki z okresu wymienionego w raporcie otrzymujemy pełny obraz także w zakresie 34 klinik zajmujących się technikami wspomaganego rozrodu w Polsce.

Zgodnie z wynikami raportu krajowego z możliwości zapłodnienia pozaustrojowego dla obu metod (IVF/ICSI) skorzystało w Polsce 13 400 par. W sumie wykonano 20 968 prób wspomaganego rozrodu (ART), co pośród innych państw, które analizowano uplasowało Polskę na dziesiątym miejscu. Statystyki w państwach takich jak: Hiszpania, Rosja, Niemcy, Włochy, czy Wielka Brytania jasno ukazują na rosnącą popularność metod zapłodnienia pozaustrojowego. W większości państw przeprowadzono ponad 50 000 procedur tego typu. Biorąc pod uwagę statystyki in vitro w Polsce oraz liczbę ludności, obecne dane wskazują na znacznie wyższe zapotrzebowanie par na wykorzystanie metod zapłodnienia pozaustrojowego.

Zgodnie ze statystykami w rozbiciu na mieszkańców, ilość cykli leczenia z wykorzystaniem metod ART przypadająca na 1 mln Polaków wyniosła 545, natomiast dla kobiet w wieku rozrodczym (15-45 lat) wskaźnik ten wyniósł 2552. Średnia europejska wynosi w obu przypadkach odpowiednio 1175 oraz 6210. Dania i Belgia to dwa państwa, gdzie wskaźnik dotyczący zastosowania wspomaganego rozrodu był najwyższy – 2500 cykli leczenia na 1 mln mieszkańców oraz 12 000 cykli na 1 mln kobiet w wieku rozrodczym.

Metody IVF oraz ICSI – statystyki dotyczące skuteczności

Statystyki zawarte w raporcie ukazują skuteczność technik wspomaganego rozrodu z wykorzystaniem metod zapłodnienia pozaustrojowego. Odsetek ciąż klinicznych w przeliczeniu na punkcję jajników oscylował w granicach 29,6% oraz 33,1%, natomiast skuteczność transferów mrożonych (FER) wyniosła 28,2%. Pod względem statystyk w tym zakresie Polska uplasowała się również na 10 miejscu na 38 zgłoszonych państw. Znacznie wyższy wskaźnik powodzenia leczenia metodą ICSI odnotowano w Albanii (48,4%), Kazachstanie (43,2%) oraz Macedonii (42%).

Wiek kobiet to jeden z głównych czynników, które decydują o skuteczności wspomagania rozrodu wymienionymi metodami. Najwyższy odsetek skutecznych ciąż odnotowano wśród pacjentek przed 35. rokiem życia. Statystyki skuteczności w tej grupie wynoszą odpowiednio 29,7% dla procedury IVF, aż 37,7% przy metodzie ICSI oraz 30,6% dla procedury FER. W trakcie zastosowania procedur ART w Polsce urodziło się powyżej 4800 dzieci. Są to jednak dane przybliżone, gdyż nie ma statystyk dotyczących bieżącego monitoringu ciąż i porodów dla każdej z grup.

Rodzi to poważny konflikt wśród statystyków, którzy zostali podzieleni na dwie grupy: badacze opierający swoje statystyki na wynikach udanych zapłodnień oraz badacze zajmujący prezentujący dane dotyczące udanych poczęć.

Zapłodnienie pozaustrojowe – ryzyko powikłań metody in vitro

Stosowana w metodzie in vitro terapia hormonalna zgodnie ze statystykami charakteryzuje się niskim współczynnikiem występowania komplikacji zdrowotnych. Dane statystyczne wskazują, że najczęściej spotykaną dolegliwością wśród pacjentek jest zespół hiperstymulacji jajników (OHSS). Ciężką postać zauważono wśród 0,62% kobiet. Zauważono też szereg rzadziej spotykanych dolegliwości takich jak krwawienie z dróg rodnych (0,38%) oraz zakażenia (0,04%).

Statystyki wskazują także na problematykę jaką jest tzw. wielopłodowość ciąży, która zwiększa ryzyko pojawienia się u matki lub dziecka powikłań. Podstawowe dane statystyczne w tym zakresie wskazują na występowanie wad rozwojowych oraz wcześniactwa. Rozwiązaniem tej sytuacji wydaje się być zastosowanie transferu pojedynczego zarodka (eSET) oraz zamrożenie reszty zarodków celem ich użycia w przypadku konieczności powtórzenia zabiegów. Statystyki prezentowane przez większość klinik medycznych wskazują, iż odsetek ciąż prowadzonych z wykorzystaniem jednego zarodka (eSET) jest zbliżony do aplikacji dwóch zarodków (DET).

Na przestrzeni lat wykazano w Polsce stale rosnący odsetek zabiegów SET – wzrost z 14,8% do 42,2% w roku 1999 oraz w roku 2003. Innym badaniem szeroko komentowanym przez środowisko medyczne jest opracowanie z 2012 roku na łamach „New England Journal of Medicine”. W ramach analizy statystycznej ciąż występujących poprzez zapłodnienie pozaustrojowe wykazano, że spośród 300 000 noworodków, wady rozwojowe zostały wykryte u 10% dzieci narodzonych przy użyciu procedury ICSI. Dla porównania u dzieci narodzonych w sposób naturalny wskaźnik ten wynosił 6%. Natomiast dla standardowej procedury in vitro współczynnik występowania wad rozwojowych wynosił tyle samo, co w przypadku dzieci poczętych naturalnie (6%). Niemniej zastosowana w badaniu metodologia prowadzi do wielu niejasności z punktu widzenia sceptyków zapłodnienia in vitro, co staramy się zobrazować w dalszej części artykułu.

Kłopoty psychiczne par zmagających się z problemem niepłodności

Badania statystyczne ukazują także drugą stronę, o której wspomina się rzadziej jeżeli chodzi o zapłodnienie pozaustrojowe. Metoda in vitro odciska swoje piętno także na parach, które starają się o dziecko. Potwierdzono związek między stresem, depresją, zaburzeniami lękowymi, a szansą na poczęcie dziecka. Ankiety potwierdzają, że zarówno mężczyźni jak i kobiety odczuwają stres związany z całą procedurą.

Blisko 20% par, które podjęły próbę zabiegu IVF nie decyduje się na jego powtórzenie, kiedy za pierwszym razem nie udało się kobiecie począć dziecka. Dotychczas przeprowadzono wiele badań, które starają się wyjaśnić zależność między płodnością, a występującymi problemami natury psychicznej. Wiele z nich stoi ze sobą we wzajemnej sprzeczności, co może być spowodowane zastosowaniem innej metodologii lub niedostatków związanych z wyborem metody.

Jak się okazuje wśród czynników stresowych, nie tylko psychika ma wpływ na płodność, lecz także niepłodność realnie wpływa na psychikę. Według niektórych badań blisko 50% leczonych kobiet oraz 15% mężczyzn stwierdziło, iż niepłodność jest jednym z najbardziej stresujących przeżyć, z którym mieli do czynienia. Ponadto statystyki wskazują, że kobiety zdecydowane na terapię in vitro są w trakcie oczekiwania na cały proces od 2 do 4 razy bardziej narażone na występowanie objawów depresji niż ma to miejsce w przypadku kobiet płodnych.

Z największym nasileniem stanów depresyjnych mają do czynienia kobiety, które bez powodzenia podejmują próby leczenia niepłodności przez okres od 2 do 3 lat. Poziom stresu i występowania objawów depresyjnych jest niższy u kobiet, które dopiero zaczynają leczenie oraz w przypadku okresu dłuższego niż 3 lata. Najpierw pacjentki żywią nadzieję co do powodzenia przyjętych metod wspomagania rozrodu, następnie po okresie kilku lat przyzwyczajają się do obecnej sytuacji.

Badania nie wykluczają, że stan psychiczny kobiet może odgrywać niebagatelną rolę jeżeli chodzi skuteczność metody in vitro. Nie ma tu jednak jasnego stanowiska. Część grona badawczego uważa, że psychologia nie odgrywa kluczowej roli przy zapłodnieniu metodą in vitro. Rozwiązania starają się szukać badacze z zakresu neurologii, psychologii oraz immunologi. Według nich istnieje wyraźne powiązanie pomiędzy psychiką, a bieżącym stanem zdrowia par i zdolnością do zajścia w ciążę i poczęcia dziecka.

Realne ryzyko chorób psychicznych również u dzieci poczętych w wyniku in vitro?

Próby znalezienia powiązań między leczeniem niepłodności, a silnym stresem i występowaniem chorób natury psychicznej podjęto się w trakcie konferencji Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Ludzkiego i Embriologii. Wysnuto daleko idące wnioski, jakoby dostępne statystyki jasno wskazywały na zwiększenie ryzyka występowania chorób psychicznych u dzieci poczętych przy użyciu metod leczenia niepłodności. W tym celu porównano dostępne statystyki i wykazano, że współczynnik górny dla ryzyka występowania schorzeń psychicznych u dzieci wynosi 33%. Określono co prawda, iż techniki in vitro mogą być w tym zakresie niebezpieczne, lecz według badaczy nie jest to wysoki wskaźnik. Wciąż nie podano statystyk jeżeli chodzi o zakres napotykania zjawiska schorzeń psychicznych w następnych pokoleniach.

Z dostępnych danych statystycznych wynika, że o trwającym charakterze zaburzeń możemy mówić zarówno w okresie dzieciństwa od 0 do 19 lat, jak i już u dorosłych osób powyżej 20. roku życia. Dokładnej analizy podjęto się w badaniu kohortowym z 2014 roku pod nazwą „Increased risk of psychiatric disorders in children born to women with fertility problems: results from a large Danish population-based cohort study”. Jest to nieliczne tak szczegółowe badanie pod względem statystyk dotyczących ryzyka zaburzeń psychicznych u dzieci poczętych w wyniku procedury wspomaganego rozrodu.

Wzięto pod uwagę przede wszystkim zaburzenia takie jak autyzm oraz schizofrenia. Łącznie przebadano 2 430 826 dzieci, z których 5% (124 384) zostało poczętych z zastosowaniem metod leczenia niepłodności. Podjęto się głebokiej analizy statystyk z lat 1969-2006, obserwację pod kątem występujących problemów natury psychicznej prowadzono aż do 2009 roku. Uwzględniono nie tylko zależność metody in vitro, ale także innych sposobów wspomagania płodności, gdyż pierwsze zapłodnienie pozaustrojowe miało miejsce dopiero w 1978 roku. Trudno więc mówić o korelacji między aktualnymi metodami in vitro, a pozostałymi metodami iniekcji z początkowego okresu badań. Statystyki pokazują, że 170 240 dzieci analizowanych w medianie 20 lat (0-41 lat), a poczętych w wyniku metod wspomagających poczęcie trafiło do szpitali ze względu na stwierdzone zaburzenia psychiczne. Dodatkowo kobiety zmagające się z niepłodnością trafiały do szpitali średnio 30% częściej od kobiet, które urodziły dziecko przez naturalne zapłodnienie. Statystyki objęły także współczynnik ryzyka HR dla poszczególnych zaburzeń psychicznych, który wyniósł ogółem 1.30.

Rosnące ryzyko problemów psychicznych określono jako statystycznie znamienne dla zaburzeń afektywnych, niepokoju, opóźnienia rozwoju umysłowego, schizofrenii oraz psychoz, zaburzeń łaknienia, rozwoju umysłowego wraz ze spektrum autyzmu. Współczynnik HR dla powyższych grup ryzyka wyniósł odpowiednio: HR 1.27; 1.20-1.34, HR=1.33; 1.28-1.38), HR=1.25; 1.15-1.36, HR=1.10; 1.01-1.21, HR=1.26; 1.15-1.38, HR=1.19; 1.13-1.25. Co ciekawe, odnotowano bardzo wysoki współczynnik zapadalności na zaburzenia emocjonalne oraz zaburzenia zachowania – HR=1.37; 1.31-1.43.

Statystyki ukazują także na niedoszacowanie zaprezentowanych współczynników. Wynika to z analizy wyłącznie przypadków o ostrym nasileniu, które wymagają interwencji psychiatrycznej, włącznie z hospitalizacją. Badanie przeprowadzone w Danii nie są jednak jasne jeżeli chodzi ocenę zaprezentowanych danych. Lekarze prowadzący stwierdzili, iż niemożliwe jest znalezienie związku między ryzykiem chorób psychicznych, które mogą wynikać nie tyle z samego stosowania metod leczenia niepłodności, co również z samego problemu z płodnością matki.

Zasugerowano także, iż statystyki jasno wskazują na mechanizm zwiększonego ryzyka, którego nie znamy. Jednocześnie stwierdzono, że niepłodność może mieć znaczny wpływ na uboczne efekty samej procedury leczenia. Choroby psychiczne częściowo opierają się także na genetyce.

Etyczny i moralny aspekt metod in vitro na podstawie niezależnych badań

Powyższe statystyki, które zaprezentowaliśmy wydają się być tylko częściowym obrazem złożonego zagadnienia, którym są metody zapłodnienia pozaustrojowego. Interesująca prelekcja pod tytułem „In vitro – implikacje dla zdrowia dziecka i matki okiem praktyka” wygłoszona przez dr Jacka Szulca rzuca zupełnie nowe światło na problem skuteczności technik wspomaganego rozrodu in vitro.

Określenie medyczne „leczenie niepłodności” wydaje się być niepełne, gdyż trudno jest mówić o faktycznym leczeniu jeżeli efektem końcowym nie jest zwiększenie zdolności par do poczęcia dziecka w sposób naturalny, lecz wykorzystanie sztucznych form zapłodnienia pozaustrojowego ukierunkowanych jedynie na poczęcie dziecka. Należy w tym miejscu uwzględnić statystyki dotyczące skuteczności metody in vitro pod kątem udanych porodów, zagrożeń związanych z całym procesem w oparciu o badania niezależnych instytucji.

Wiele z prezentowanych w tej części artykułu statystyk jest niedostępna i mają w nie wgląd głównie lekarze, co prowadzi do szeregu wątpliwości dotyczących skuteczności metod zapłodnienia pozaustrojowego oraz realnego przedstawienia zagadnienia od strony etycznej, ale i praktycznej.

Początkiem naszych rozważań powinna być historia samego zapłodnienia in vitro. Jej prekursorem jest Robert Edwards, który za swoje osiągnięcia otrzymał nagrodę Nobla z dziedziny fizjologii i medycyny. Wielu badaczy do dziś zadaje sobie pytanie, czy prowadzone badania z początku prac nad metodą in vitro były etyczne. W trakcie pierwszych prób doktor Edwards korzystał z pobranych w trakcie operacji komórek od nieświadomych tego faktu kobiet. Komórki były następnie łączone z własnym nasieniem i jak można przewidywać wiele zarodków ginęło w trakcie prowadzonego eksperymentu.

Oficjalne dane mówią co prawda o uśmierceniu jednego zarodka, który posiadał wady genetyczne. Nie znamy natomiast statystyk dotyczących liczby prób eksperymentalnych, w trakcie których niezliczone zarodki były uśmiercane. Należy przyjąć takie stanowisko ze względu na fakt, iż wiele prób było nieudanych. Ukazuje to problem związany z etyką samej metody, która jak dowiemy się w dalszej części artykułu nie jest w pełni bezpieczna i skuteczna jak twierdzi część środowiska medycznego i badawczego.

Badania Brytyjskiej Organizacji Embriologicznej

Statystyki Brytyjskiej Organizacji Embriologicznej wskazują, iż spośród 3,8 mln zarodków powołanych do życia na przestrzeni 14 lat stosowania metod wspomaganego rozwoju, w tym głównie metody in vitro urodzonych zostało zaledwie 122 000 dzieci. Metoda in vitro daje więc skuteczność na poziomie zaledwie 3,2%. Mówimy przecież nie o udanym zapłodnieniu, gdzie statystyki wielu klinik oraz dane z badań wskazują jedynie na ten aspekt jako wyznacznik skuteczności, lecz o utrzymanej ciąży, co stanowi realny dowód na powodzenie technik wspomaganego rozrodu.

Dane statystyczne zaprezentowane przez brytyjską organizację stoją więc w sprzeczności z danymi prezentowanymi przez badaczy z pierwszej części artykułu. Wzięto pod uwagę dwie różne sytuacje, jednak dopiero statystyki dotyczące liczby poczętych dzieci poprzez metodę zapłodnienia pozaustrojowego daje prawdziwy obraz skuteczności tejże metody.

Oficjalne statystyki Ministerstwa Zdrowia

W Polsce statystyki dotyczące udanych porodów zdrowych dzieci uwzględnia raport Ministerstwa Zdrowia z 2014 roku. Wzięto pod uwagę dane statystyczne spośród par zakwalifikowanych do programu „leczenia niepłodności” przy użyciu metody in vitro. Łącznie zakwalifikowano 8685 par i przyjęto założenie, iż zapłodnionych zostało każdorazowo 6 komórek jajowych. W wyniku prób uzyskano blisko 48 000 zarodków, z czego wykorzystano zaledwie ułamek. W trakcie realizacji programu przez okres półtora roku do zapłodnienia doszło w przypadku 2599 kobiet.

Statystyki dotyczące urodzonych dzieci w wyniku zapłodnienia in vitro są jednak znacznie niższe, urodzonych zostało 214 dzieci. W czasie funkcjonowania całego programu zakwalifikowano łącznie 17 000 par, co przy przyjętej metodzie zapłodnienia sześciu komórek daje nam blisko 100 000 zarodków. Statystyki urodzonych dzieci i w tym wypadku są bardzo niskie, poczętych zostało 3500 dzieci. Wskaźnik skuteczności zapłodnienia in vitro oscylował więc w granicach 3,5% biorąc pod uwagę wyłącznie poczęte dzieci.

Zestawienie badań, na które powołują się sceptycy metody in vitro

Jeszcze większy rozdźwięk zauważymy, gdy przyjrzymy się statystykom skutecznych zapłodnień w stosunku do liczby udanych poczęć. Powyższe statystyki wskazują, iż w trakcie przeprowadzenia całego procesu niewykorzystane zarodki są przechowywane w niskiej temperaturze celem dalszego użycia. Etyczna niejasność w tym zakresie pozwala zadać pytanie: Ile z zarodków ginie w trakcie procesu mrożenia i rozmrażania? Ponadto rodzi to pytanie o rzeczywiste statystyki, które w obu przypadkach opierają się na innej metodologii badań.

Statystyki ośrodków badawczych skupionych wokół metody in vitro wskazują na skuteczność do nawet 30-40% udanych zapłodnień. Natomiast faktyczna liczba poczętych dzieci wynosi według danych statystycznych zaledwie 3,5%. Wielu badaczy już teraz wskazuje na potrzebę rzetelnego przedstawienia faktów. Trudno mówić o skuteczności metody, kiedy statystyki obejmują wyłącznie przypadki udanego zapłodnienia bez śledzenia historii pacjentki i jej udanego lub nieudanego porodu.

Jeden z niemieckich ośrodków badań nad metodą in vitro zaprezentował inne, ważne z punktu widzenia par zależności. Według dostępnych analiz śmiertelność zarodków zależy także od sposobu przeprowadzenia zabiegu. Okazało się, że w trakcie zbyt szybkiego przesuwania cewnika w prowadnicy w trakcie tarcia może dojść do wzrostu temperatury. W takim wypadku wzrost o 0,5 stopnia Celsjusza może prowadzić do uszkodzenia nici kariokinetycznych w jądrach komórkowych zarodków znajdujących się w cewniku, co oznacza ich śmierć.

Przeciwnicy metod pozaustrojowego zapłodnienia powołują się również na statystyki zaprezentowane przez japońskich badaczy. Zgodnie z nimi zbyt szybki transfer zarodków rodzi problem z właściwym ulokowaniem materiału w macicy. W przypadku 40% zarodki trafiały jedynie do pochwy, a niekiedy do jajowodów. W pierwszym przypadku dochodziło do śmierci zarodka, zaś w drugim do groźnej dla zdrowia matki ciąży pozamacicznej.

Statystyki powikłań u kobiet

Kliniki oferujące zapłodnienie in vitro nie rejestrują przypadków powikłań po udanych lub nieudanych próbach zajścia w ciążę. Dane statystyczne są dostępne dzięki ginekologom, którzy zaczęli prowadzić spisy powikłań, na podstawie których powstały statystyki dotyczące ich częstotliwości. Dowiedziono, że kobiety po próbach zapłodnienia in vitro zmagały się ze zwiększonym występowaniem powikłań takich jak: zespół hyperstymulacji jajników (38%), poronienia (25%), ciąża mnoga (20%).

Wykryto także, iż kobiety narażone są na występowanie ciąży pozamacicznej, a w części przypadków powikłania dotyczyły także poczętych dzieci (obniżone wskaźniki zdrowia). Doktor Jacek Szulc wskazuje także na dane statystyczne, według których nadmierna stymulacja może prowadzić do powstawania torbieli, zaburzeń w gospodarce wodno-elektrolitowej oraz białkowej. W skrajnych przypadkach dochodziło do gromadzenia się płynów w organizmie (wodobrzusze, płyn w osierdziu). Dostępne statystyki mówią o występowaniu powikłań ciężkich u 1 do 2% badanych. Powikłania te mogą bezpośrednio zagrażać życiu kobiety.

Ciąże mnogie – problem etyczny dla środowisk wspierających metodę in vitro

Kliniki oferujące zapłodnienie in vitro nie rejestrują przypadków powikłań po udanych lub nieudanych próbach zajścia w ciążę. Dane statystyczne są dostępne dzięki ginekologom, którzy zaczęli prowadzić spisy powikłań, na podstawie których powstały statystyki dotyczące ich częstotliwości. Dowiedziono, że kobiety po próbach zapłodnienia in vitro zmagały się ze zwiększonym występowaniem powikłań takich jak: zespół hyperstymulacji jajników (38%), poronienia (25%), ciąża mnoga (20%). Wykryto także, iż kobiety narażone są na występowanie ciąży pozamacicznej, a w części przypadków powikłania dotyczyły także poczętych dzieci (obniżone wskaźniki zdrowia).

Doktor Jacek Szulc wskazuje także na dane statystyczne, według których nadmierna stymulacja może prowadzić do powstawania torbieli, zaburzeń w gospodarce wodno-elektrolitowej oraz białkowej. W skrajnych przypadkach dochodziło do gromadzenia się płynów w organizmie (wodobrzusze, płyn w osierdziu). Dostępne statystyki mówią o występowaniu powikłań ciężkich u 1 do 2% badanych. Powikłania te mogą bezpośrednio zagrażać życiu kobiety.

Organizacja Europejska ESHRE – zdrowie dzieci po in vitro

Organizacja Europejska ESHRE zajmuje się gromadzeniem statystyk dotyczących wszystkich metod wspomaganego rozrodu. Zaprezentowane dane statystyczne dowodzą, iż przy zastosowaniu nienaturalnych metod zapłodnienia zwiększa się aż czterokrotnie ryzyko obumarcia wewnątrzmacicznego niż ma to miejsce przy ciąży naturalnej.

Dowiedziono także, że śmiertelność noworodków jest dwukrotnie wyższa, dzieci cechuje niższa masa urodzeniowa, rośnie także ryzyko wystąpienia mózgowego porażenia dziecięcego oraz częstotliwość pojawiania się wad rozwojowych. Statystyki ukazują więc ciemną stronę technik wspomaganego rozrodu, o których mówi się rzadko, opierając dane wyłącznie na pozytywnych aspektach, bez uwzględniania danych o realnej skuteczności prowadzącej do utrzymania ciąży i narodzin zdrowego dziecka.

Podsumowanie o statystykach metody in vitro

Trudno jest mówić o porozumieniu środowisk badawczych zajmujących się metodami wspomaganego rozwoju. W zależności od ośrodka badawczego do uzyskania danych statystycznych wykorzystywane są różne metodologie. Nie uwzględniają one tych samych danych i opierają się na różnej ocenie skuteczności.

Z całą dozą pewności można jednak uznać, iż znacznie bardziej miarodajne z punktu widzenia medycznego są statystyki dotyczące udanych poczęć, niż dane wskazujące jedynie na prawidłowe przeprowadzenie procesu sztucznej iniekcji bez dalszego śledzenia rozwoju płodu od zapłodnienia aż do porodu. Metoda in vitro wciąż budzi szereg etycznych i moralnych kontrowersji. Nie brakuje głosów, które mówią o „projektowaniu ludzi”. Nawet dziś znajdziemy reklamy zagranicznych klinik wspomagania pozaustrojowego, które proponują stworzenie dziecka zgodnie z oczekiwaniami par. Kliniki prezentują możliwość genetycznego doboru płodu pod kątem fizycznych cech takich jak kolor oczu, czy włosów.

Rodzi to dalsze pytania moralne o zasadność całego procesu, gdyż w w trakcie wyboru cech genetycznych, zarodki niespełniające wymogów zostają zamrożone i być może już nigdy nie zostaną wykorzystane do zapłodnienia. Należy stwierdzić, iż kliniki opierają się na statystykach niepełnych, które zachęcają pary do wyboru drogich technik wspomagania rozrodu.

Pełne dane statystyczne w zakresie skutecznego zapłodnienia od momentu iniekcji do porodu i oceny stanu zdrowia dziecka są jednak dostępne wyłącznie dla nielicznych środowisk medycznych. Rodzi to pytanie o rzetelność metodologii badań, które nie ujmują w wielu przypadkach całego procesu od zapłodnienia do poczęcia, lecz bazują na statystykach potwierdzających jedynie skuteczne połączenie się komórki jajowej z plemnikiem.